Moje stwierdzenie:
latanie samolotem mi nie służy.
Nigdy nie miałam okazji
wylecieć w podróż, przynajmniej tak myślę. Dlaczego „tak
myślę”? Odpowiedź jest prosta. Straciłam pamięć i już jej
nie odzyskam.
Jak obudziłam się w
szpitalu, to byli przy mnie rodzice. Pamiętałam ich i nie wiele
więcej. Nie wiedziałam, dlaczego policjanci stali w drzwiach. Nie
wiedziałam, dlaczego rodzice płakali, dlaczego bolały mnie żebra!
Dowiedziałam się, że muszę się przeprowadzić do kuzynki ojca.
Nie rozumiałam dlaczego. Po zastanowieniu stwierdziłam, że nie
skończyłam szkoły, więc dlaczego? Rodzice stracili prawa do
opieki nade mną. W moim życiu miało miejsce jakieś wydarzenie, o
którym nie powiedzieli mi do dziś.
Ucieszyłam się bardzo,
kiedy samolot wylądował i mogła odetchnąć świeżym powietrzem,
jak opuściłam terminal. Wszędzie było pełno ludzi. Większość
była Koreańczykami, później Chińczycy i Japończycy, a na końcu
Amerykanie i inni. Z Polski chyba byłam tu jedyna.
Rozglądałam się
„ciotką”, która miała mnie stąd odebrać i zabrać do jej
mieszkania. Niestety nigdzie jej nie widziałam. Westchnęłam ciężko
zrezygnowana.
Nagle poczułam na
ramieniu czyjąś dłoń i odruchowo puściłam walizkę i wykręciłam
osobnikowi rękę. Owym osobnikiem okazał się chłopak wyższy ode
mnie o ponad głowę, ze śmiesznymi różowo podobnymi włosam.
Zaczął jęczeć. Jego słowa nie trafiały do mnie, ponieważ nie
znałam koreańskiego, aczkolwiek jego spojrzenie sprawiło, że
puściłam go.
- I sorry – wyjąkałam.
- No, no, no. My foult –
powiedział.
Usłyszałam jak ktoś
woła moje imię, więc ukłoniłam się i odwróciłam w stronę
kobiety, która mnie wołała.
- Ciocia Monic! -
powiedziałam uradowana.
- Wszystko w porządku?
Wybacz korki były – wytłumaczyła się.
Monic była kuzynką
mojego taty, która jest w połowie Polką i w połowie Koreanką.
Miała dłuższe brązowe włosy, ciemne brązowe oczy i ubrana była
naprawdę bogato. Nie to, co ja. Krótsze czerwone włosy, zwyczajny
czarny T-shirt z napisem „I can! I believe it!”, jeansowe
spodenki, żółte rajstopy i czarne trampki do kostek.
Sięgnęłam po walizkę,
która upadła na ziemię i przytaknęłam, że możemy iść.
- Mam dla ciebie
niespodziankę – oznajmiła, zaprowadzając mnie do samochodu.
- Tak, co to? -
zapytałam.
- O lekcjach koreańskiego
już wiesz, o szkole też, ale tej nic nie wiesz – zaśmiała się
histerycznie.
- Powiesz mi, co to
jest?! - powiedziałam zaciekawiona.
- Nie! To niespodzianka!
- powiedział i otwarła bagażnik samochodu Kia.
Wiedziałam, że Monic
żyje zamożnie, ale nie aż tak, że ma najlepszy samochód tej
maki. Włożyłam walizkę do środka i usiałam z przodu na miejscu
pasażera, brązowowłosa miejsce kierowcy. Zapięłam pas i włożyłam
słuchawki do uszu. Bardzo przepadałam za muzyką tego kraju,
aczkolwiek słuchałam wielu innych. Nie wiem, jaki był mój styl
jeszcze trzy miesiące temu, ale wiem jedno. Przez pobyt w szpitalu
straciłam dużo na wadze i zaczęłam miewać koszmary. Ktoś chce
mnie zaatakować nożem.
Słuchając muzykę i
oglądając miasto przez szybę samochodu, dochodziła do wniosku, że
Seoul to piękne miasto. Nawet nie zauważyłam, kiedy zatrzymał się
samochód. Monic wyszła i podeszła do moich drzwi, po czym
zastukała w szybę.
Wyciągłam słuchawki z
uszu i wyszłam z pojazdu. Spojrzałam na budynek. Liczył 3 piętra.
- Słuchaj, parter i
pierwsze piętro należą do zespołu, który prowadzi jeden z moich
podwładnych. Drugie należy do niego, a trzecie dla nas. Rozumiesz?
- zapytała.
- Tak – przytaknęłam.
- Jeśli mnie nie będzie,
to idź do Kanga. Ewentualnie do Himchan'a, on ci pomoże –
ostatnie słowa wypowiedziała z niesmakiem.
- Dalej nie kojarzę, o
kim mówisz – zaśmiałam się głupawo.
- Przedstawię Ci ich,
jak wrócą z roboty – powiedziała, podchodząc do bagażnika.
- Wezmę – powiedziałam
i zabrałam walizkę.
Pociągnęłam ją za
sobą do środka. Pomieszczenie było ogromne. Był to hol, w którym
znajdowało się dużo ozdób i winda oraz klatka schodowa.
Podeszłyśmy do windy i Monic nacisnęła „trójeczkę” . Po
chwili byłyśmy już na górze. Cztery sypialnie i to każda z
łazienką, jedna duża, kuchnia, jadalnia i salon.
- Jaką ty masz wypłatę,
kobieto – wyrwało mi się.
- Od teraz będziesz żyć
na poziomie. Dostaniesz wszystko, czego rodzice nie mogli Ci zapewnić
– powiedziała i przytuliła mnie.
- Dziękuję, ciociu –
powiedziałam.
- Twój pokój to ostatni
po prawej. Rozpakuj się. Twoje rzeczy przyszły wczoraj i nie
ruszałam ich – powiedziała.
- Oke.
Ruszyłam do pokoju i
stanęłam nagle.
- W pokoju czeka Cię
niespodzianka! - krzyknęła kobieta i ulotniła się.
- Niespodzianka –
powtórzyłam i od razu przyśpieszyłam.
Weszłam do pomieszczenia
i zamarłam. Było duże i to bardzo. Wyglądało choćby małe
mieszkanie.
Znajdowały się tu dwoje
drzwi: te, którymi tu weszłam i jedne do łazienki. Na końcu
pokoju znajdowało się okno na całą długość ściany. Zaraz obok
było łóżko i szafka nocna. Nad łóżkiem wisiały dwie półki.
Następnie stał regał z książkami i drzwi do łazienki. Po
przeciwnej stronie: mała dwuosobowa kanapa i przed nią telewizor
około 30 calowy, biurko przy oknie i szafa po drugiej stronie. Na
ziemi znajdowały się moje pudła, na biurku laptop, ale na łóżku
znajdowała się większa kulka sierści.
Puściłam walizkę i
podbiegłam do łóżka. Złapałam zwierzaczka i w ręce i pisnęłam.
- Nazwij go, jak chcesz –
powiedziała, brązowowłosa stając w progu.
W ręce miałam małego
szczeniaczka razy husky. Miał ładne błękitne oczka i naprawdę
chciałam, aby jego imię było słodkie.
- Himechan. Japońska
księżniczka – oznajmiłam.
Himechan zaszczekał
radośnie i polizał mnie w nos.
- Śliczne imię, tylko
nie mów głośnie przy Himchan'ie. Często fanki go tak nazywają –
zaśmiała się kobieta i odwróciła się. - Zespół przyjechał.
Zaraz wrócę po ciebie – oznajmiła.
Przez chwilę jeszcze
głaskałam szczeniaczka i rozpoczęłam się rozpakowywać.
Ściągnęłam torbę i położyłam na łóżku.
Zaczęłam od ubrań i
wkładałam je do szafy. Nie było ich dużo, miałam iść na zakupy
z Kim i nabrać nowych. Sięgnęłam, po skrzyknę z książkami,
która były naprawdę ciężka. Zrobiłam krok i straciłam
równowagę. Całe pudło spadło mi na nogę. Krzyknęłam na całe
gardło.
Po kliku minutach nie
czułam bólu i wróciłam do zajęć. Poukładałam książki w
odpowiedniej kolejności na regale i resztę na półkach nad
łóżkiem. Weszłam na łóżko z kilkoma ramkami, ze zdjęciami.
Ułożyłam je i nagle zorientowałam się, że ktoś się na mnie
patrzy. Odwróciłam się lekko i ponownie straciłam równowagę.
Przez chwilę myślałam,
że zaliczyłam ponownie podłogę. Dopiero po chwili zorientowałam
się, że ktoś mnie trzyma. Silne męskie dłonie trzymały mnie jak
księżniczkę. Otwarłam oczy i zobaczyłam ciemnowłosego
Koreańczyka, który no był naprawdę przystojny. Miał czarne
krótkie włosy i takie same oczy, w których się zatraciłam.
- Are you okey? -
zapytał.
Przytaknęłam, rucham
głowy i odłożył mnie na ziemię.
- Jestem Himchan –
przedstawi się po angielsku.
- Przepraszam za to, co
się stało. Jestem Pauline – odparłam.
- Powinnaś bardziej
uważać, ale to teraz mało istotne. Chodźmy na dół, wszyscy
czekają – oznajmił.
- Oke.
Ruszyłam za
przystojniakiem na dół. Znalazłam się na parterze, gdzie
znajdowało się: salon kuchnia, łazienka i kilka innych pokoi do
zabaw. Weszłam za nim do salonu, gdzie wszyscy siedzieli na kanapach
i w fotelach. Od razu jeden rzucił mi się w oczy. Te różowo
podobne włosy były na lotnisku dzisiaj!
- To ty! - odparliśmy
jednocześnie.
- Wy się znacie? -
zapytała Monic, siedząc w fotelu.
- Wykręciła/łam mu/mi
rękę – powiedzieliśmy jednocześnie.
Zaśmialiśmy się i nie
dało się nas uspokoić przez chwilę.
- Tak, więc – zaczęła
kobieta. - To jest Pauline. Poznałaś już Himchan'a i tego w
różowych, Zelo. To jest Kang menadżer, Yongguk, Jongup, Yangjae,
Daehyung – pokazywała ruchem ręki.
- Miło mi – ukłoniłam
się.
- Nie zła z niej
ciamajda – zaśmiał się Himchan.
- Wcale nie! - broniłam
się.
- Co masz zamiar tu
osiągnąć, jak języka nie znasz? - zakpił sobie Yongguk.
- Wszystko, co zamierzam.
Nie znam nawet swojego życia, ale i tak spełnię to, co
postanowiłam – powiedziałam poważnie.
Wszyscy spojrzeli na mnie
zdziwieni, aczkolwiek niektórzy uśmiechnęli się, pocieszając
mnie i odnajmując, że są po mojej stronie.
Moja księżniczka <3
OdpowiedzUsuńMyry <3 Ciekawy rozdział i nie mogę się doczekać next'a, więc pisz szybko ^^ Cóż ty tylko o Bang'u :d No, ale cóż mogę na to poradzić, że ukazałam ci lepszą k-pop'u >.< Jestem zła na siebie że ci pokazałam, ale jestem szczęśliwa, bo CB POZNAŁAM <3 I love you Pinee <3
Miło <3
UsuńWszystko ci objaśniłam, a powtarzać się nie lubię więc... dziękuję za koma <3
Było kilka, ale tylko kilka literówek, jednak tak mnie zaciekawiłaś, że nie zwracałam na nie uwagi. *O* Jestem ciekawa z kim będzie Pauline. ;D
OdpowiedzUsuńKiedy nazwała swojego psa Himechan, to od razu pomyślałam coś takiego 'Himchan pies, hm, ciekawie' XD
Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam. *O*
~Ren
Zawsze popełnie jakiś błąd xP
UsuńCieszę się, że tak bardzo podoba Ci się tu. <3
"Himechan" pojawiło się stąd, że mój tata zapytał: "Kogo masz na torbie?", wymieniałam ich, a przerwał i powiedział Himechan - zamiast Himchan xD