3/02/2014

"Demonic Princes" - Rozdział 1

Moje stwierdzenie: latanie samolotem mi nie służy.
Nigdy nie miałam okazji wylecieć w podróż, przynajmniej tak myślę. Dlaczego „tak myślę”? Odpowiedź jest prosta. Straciłam pamięć i już jej nie odzyskam.
Jak obudziłam się w szpitalu, to byli przy mnie rodzice. Pamiętałam ich i nie wiele więcej. Nie wiedziałam, dlaczego policjanci stali w drzwiach. Nie wiedziałam, dlaczego rodzice płakali, dlaczego bolały mnie żebra! Dowiedziałam się, że muszę się przeprowadzić do kuzynki ojca. Nie rozumiałam dlaczego. Po zastanowieniu stwierdziłam, że nie skończyłam szkoły, więc dlaczego? Rodzice stracili prawa do opieki nade mną. W moim życiu miało miejsce jakieś wydarzenie, o którym nie powiedzieli mi do dziś.

Ucieszyłam się bardzo, kiedy samolot wylądował i mogła odetchnąć świeżym powietrzem, jak opuściłam terminal. Wszędzie było pełno ludzi. Większość była Koreańczykami, później Chińczycy i Japończycy, a na końcu Amerykanie i inni. Z Polski chyba byłam tu jedyna.
Rozglądałam się „ciotką”, która miała mnie stąd odebrać i zabrać do jej mieszkania. Niestety nigdzie jej nie widziałam. Westchnęłam ciężko zrezygnowana.
Nagle poczułam na ramieniu czyjąś dłoń i odruchowo puściłam walizkę i wykręciłam osobnikowi rękę. Owym osobnikiem okazał się chłopak wyższy ode mnie o ponad głowę, ze śmiesznymi różowo podobnymi włosam. Zaczął jęczeć. Jego słowa nie trafiały do mnie, ponieważ nie znałam koreańskiego, aczkolwiek jego spojrzenie sprawiło, że puściłam go.
- I sorry – wyjąkałam.
- No, no, no. My foult – powiedział.
Usłyszałam jak ktoś woła moje imię, więc ukłoniłam się i odwróciłam w stronę kobiety, która mnie wołała.
- Ciocia Monic! - powiedziałam uradowana.
- Wszystko w porządku? Wybacz korki były – wytłumaczyła się.
Monic była kuzynką mojego taty, która jest w połowie Polką i w połowie Koreanką. Miała dłuższe brązowe włosy, ciemne brązowe oczy i ubrana była naprawdę bogato. Nie to, co ja. Krótsze czerwone włosy, zwyczajny czarny T-shirt z napisem „I can! I believe it!”, jeansowe spodenki, żółte rajstopy i czarne trampki do kostek.
Sięgnęłam po walizkę, która upadła na ziemię i przytaknęłam, że możemy iść.
- Mam dla ciebie niespodziankę – oznajmiła, zaprowadzając mnie do samochodu.
- Tak, co to? - zapytałam.
- O lekcjach koreańskiego już wiesz, o szkole też, ale tej nic nie wiesz – zaśmiała się histerycznie.
- Powiesz mi, co to jest?! - powiedziałam zaciekawiona.
- Nie! To niespodzianka! - powiedział i otwarła bagażnik samochodu Kia.
Wiedziałam, że Monic żyje zamożnie, ale nie aż tak, że ma najlepszy samochód tej maki. Włożyłam walizkę do środka i usiałam z przodu na miejscu pasażera, brązowowłosa miejsce kierowcy. Zapięłam pas i włożyłam słuchawki do uszu. Bardzo przepadałam za muzyką tego kraju, aczkolwiek słuchałam wielu innych. Nie wiem, jaki był mój styl jeszcze trzy miesiące temu, ale wiem jedno. Przez pobyt w szpitalu straciłam dużo na wadze i zaczęłam miewać koszmary. Ktoś chce mnie zaatakować nożem.
Słuchając muzykę i oglądając miasto przez szybę samochodu, dochodziła do wniosku, że Seoul to piękne miasto. Nawet nie zauważyłam, kiedy zatrzymał się samochód. Monic wyszła i podeszła do moich drzwi, po czym zastukała w szybę.
Wyciągłam słuchawki z uszu i wyszłam z pojazdu. Spojrzałam na budynek. Liczył 3 piętra.
- Słuchaj, parter i pierwsze piętro należą do zespołu, który prowadzi jeden z moich podwładnych. Drugie należy do niego, a trzecie dla nas. Rozumiesz? - zapytała.
- Tak – przytaknęłam.
- Jeśli mnie nie będzie, to idź do Kanga. Ewentualnie do Himchan'a, on ci pomoże – ostatnie słowa wypowiedziała z niesmakiem.
- Dalej nie kojarzę, o kim mówisz – zaśmiałam się głupawo.
- Przedstawię Ci ich, jak wrócą z roboty – powiedziała, podchodząc do bagażnika.
- Wezmę – powiedziałam i zabrałam walizkę.
Pociągnęłam ją za sobą do środka. Pomieszczenie było ogromne. Był to hol, w którym znajdowało się dużo ozdób i winda oraz klatka schodowa. Podeszłyśmy do windy i Monic nacisnęła „trójeczkę” . Po chwili byłyśmy już na górze. Cztery sypialnie i to każda z łazienką, jedna duża, kuchnia, jadalnia i salon.
- Jaką ty masz wypłatę, kobieto – wyrwało mi się.
- Od teraz będziesz żyć na poziomie. Dostaniesz wszystko, czego rodzice nie mogli Ci zapewnić – powiedziała i przytuliła mnie.
- Dziękuję, ciociu – powiedziałam.
- Twój pokój to ostatni po prawej. Rozpakuj się. Twoje rzeczy przyszły wczoraj i nie ruszałam ich – powiedziała.
- Oke.
Ruszyłam do pokoju i stanęłam nagle.
- W pokoju czeka Cię niespodzianka! - krzyknęła kobieta i ulotniła się.
- Niespodzianka – powtórzyłam i od razu przyśpieszyłam.
Weszłam do pomieszczenia i zamarłam. Było duże i to bardzo. Wyglądało choćby małe mieszkanie.
Znajdowały się tu dwoje drzwi: te, którymi tu weszłam i jedne do łazienki. Na końcu pokoju znajdowało się okno na całą długość ściany. Zaraz obok było łóżko i szafka nocna. Nad łóżkiem wisiały dwie półki. Następnie stał regał z książkami i drzwi do łazienki. Po przeciwnej stronie: mała dwuosobowa kanapa i przed nią telewizor około 30 calowy, biurko przy oknie i szafa po drugiej stronie. Na ziemi znajdowały się moje pudła, na biurku laptop, ale na łóżku znajdowała się większa kulka sierści.
Puściłam walizkę i podbiegłam do łóżka. Złapałam zwierzaczka i w ręce i pisnęłam.
- Nazwij go, jak chcesz – powiedziała, brązowowłosa stając w progu.
W ręce miałam małego szczeniaczka razy husky. Miał ładne błękitne oczka i naprawdę chciałam, aby jego imię było słodkie.
- Himechan. Japońska księżniczka – oznajmiłam.
Himechan zaszczekał radośnie i polizał mnie w nos.
- Śliczne imię, tylko nie mów głośnie przy Himchan'ie. Często fanki go tak nazywają – zaśmiała się kobieta i odwróciła się. - Zespół przyjechał. Zaraz wrócę po ciebie – oznajmiła.
Przez chwilę jeszcze głaskałam szczeniaczka i rozpoczęłam się rozpakowywać. Ściągnęłam torbę i położyłam na łóżku.
Zaczęłam od ubrań i wkładałam je do szafy. Nie było ich dużo, miałam iść na zakupy z Kim i nabrać nowych. Sięgnęłam, po skrzyknę z książkami, która były naprawdę ciężka. Zrobiłam krok i straciłam równowagę. Całe pudło spadło mi na nogę. Krzyknęłam na całe gardło.
Po kliku minutach nie czułam bólu i wróciłam do zajęć. Poukładałam książki w odpowiedniej kolejności na regale i resztę na półkach nad łóżkiem. Weszłam na łóżko z kilkoma ramkami, ze zdjęciami. Ułożyłam je i nagle zorientowałam się, że ktoś się na mnie patrzy. Odwróciłam się lekko i ponownie straciłam równowagę.
Przez chwilę myślałam, że zaliczyłam ponownie podłogę. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ktoś mnie trzyma. Silne męskie dłonie trzymały mnie jak księżniczkę. Otwarłam oczy i zobaczyłam ciemnowłosego Koreańczyka, który no był naprawdę przystojny. Miał czarne krótkie włosy i takie same oczy, w których się zatraciłam.
- Are you okey? - zapytał.
Przytaknęłam, rucham głowy i odłożył mnie na ziemię.
- Jestem Himchan – przedstawi się po angielsku.
- Przepraszam za to, co się stało. Jestem Pauline – odparłam.
- Powinnaś bardziej uważać, ale to teraz mało istotne. Chodźmy na dół, wszyscy czekają – oznajmił.
- Oke.
Ruszyłam za przystojniakiem na dół. Znalazłam się na parterze, gdzie znajdowało się: salon kuchnia, łazienka i kilka innych pokoi do zabaw. Weszłam za nim do salonu, gdzie wszyscy siedzieli na kanapach i w fotelach. Od razu jeden rzucił mi się w oczy. Te różowo podobne włosy były na lotnisku dzisiaj!
- To ty! - odparliśmy jednocześnie.
- Wy się znacie? - zapytała Monic, siedząc w fotelu.
- Wykręciła/łam mu/mi rękę – powiedzieliśmy jednocześnie.
Zaśmialiśmy się i nie dało się nas uspokoić przez chwilę.
- Tak, więc – zaczęła kobieta. - To jest Pauline. Poznałaś już Himchan'a i tego w różowych, Zelo. To jest Kang menadżer, Yongguk, Jongup, Yangjae, Daehyung – pokazywała ruchem ręki.
- Miło mi – ukłoniłam się.
- Nie zła z niej ciamajda – zaśmiał się Himchan.
- Wcale nie! - broniłam się.
- Co masz zamiar tu osiągnąć, jak języka nie znasz? - zakpił sobie Yongguk.
- Wszystko, co zamierzam. Nie znam nawet swojego życia, ale i tak spełnię to, co postanowiłam – powiedziałam poważnie.
Wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni, aczkolwiek niektórzy uśmiechnęli się, pocieszając mnie i odnajmując, że są po mojej stronie.

4 komentarze:

  1. Moja księżniczka <3
    Myry <3 Ciekawy rozdział i nie mogę się doczekać next'a, więc pisz szybko ^^ Cóż ty tylko o Bang'u :d No, ale cóż mogę na to poradzić, że ukazałam ci lepszą k-pop'u >.< Jestem zła na siebie że ci pokazałam, ale jestem szczęśliwa, bo CB POZNAŁAM <3 I love you Pinee <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło <3
      Wszystko ci objaśniłam, a powtarzać się nie lubię więc... dziękuję za koma <3

      Usuń
  2. Było kilka, ale tylko kilka literówek, jednak tak mnie zaciekawiłaś, że nie zwracałam na nie uwagi. *O* Jestem ciekawa z kim będzie Pauline. ;D
    Kiedy nazwała swojego psa Himechan, to od razu pomyślałam coś takiego 'Himchan pies, hm, ciekawie' XD
    Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam. *O*
    ~Ren

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze popełnie jakiś błąd xP
      Cieszę się, że tak bardzo podoba Ci się tu. <3
      "Himechan" pojawiło się stąd, że mój tata zapytał: "Kogo masz na torbie?", wymieniałam ich, a przerwał i powiedział Himechan - zamiast Himchan xD

      Usuń